Żyjemy w świecie nadmiaru – informacji, bodźców, oczekiwań i porównań. Tempo codzienności rzadko pozwala nam się zatrzymać, a presja bycia „wystarczającym” często staje się cichym, ale stałym towarzyszem dnia. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób doświadcza zmęczenia psychicznego, przeciążenia i trudności w odnajdywaniu satysfakcji z życia, nawet mimo obiektywnych sukcesów.
O tym, jak współczesny świat wpływa na nasze samopoczucie, dlaczego tak trudno dziś o prawdziwy odpoczynek i poczucie sensu oraz w jaki sposób możemy budować dobrostan w zgodzie ze sobą, rozmawiamy z Klaudią Buller – terapeutką środowiskową. W wywiadzie poruszamy m.in. temat przebodźcowania, uważności, relacji międzyludzkich oraz roli akceptacji i spójności w budowaniu trwałego poczucia szczęścia.
Zapraszamy do lektury wywiadu.
Jak dzisiejszy świat – pełen informacji, bodźców i presji – wpływa na nasze samopoczucie psychiczne?
Faktycznie, w obecnych czasach jesteśmy otoczeni wieloma bodźcami i występującą presją. Oczywiście nie jest to korzystne dla naszego układu nerwowego, który stale jest zmuszony przetwarzać coraz więcej informacji. Efektem może być chroniczne pobudzenie, spłycenie kontaktu z własnymi emocjami. Możemy doświadczać trudności w odpoczywaniu, regenerowaniu organizmu oraz nawet obniżonego nastroju.
W dłuższej perspektywie prowadzi to do narastającego zmęczenia psychicznego i fizycznego, spadku koncentracji oraz poczucia przeciążenia. Dlatego tak ważne staje się świadome zwalnianie tempa, dbanie o higienę psychiczną i regularne momenty wyciszenia. To właśnie one pomagają przywrócić równowagę i lepszy kontakt z samym sobą.
Czy przeciążenie bodźcami to problem, który dotyczy wszystkich, czy tylko osób szczególnie wrażliwych? Jakie sygnały mogą świadczyć o tym, że jesteśmy „przebodźcowani”?
Dotyczy to właściwie wszystkich, choć osoby wysokowrażliwe, neuroróżnorodne oraz zmagające się z przewlekłym stresem mogą doświadczać tych objawów szybciej i z większą intensywnością. Sygnałami alarmowymi bywają m.in. drażliwość, trudności z koncentracją oraz utrzymujące się napięcie w ciele.
Często pojawia się także uczucie zmęczenia mimo odpowiedniej ilości snu, a w głowie – nieustanna gonitwa myśli. Organizm w ten sposób sygnalizuje przeciążenie i potrzebę zatrzymania się. Warto te sygnały zauważać i traktować poważnie, zanim doprowadzą do głębszego wyczerpania lub obniżenia dobrostanu psychicznego.
Czym właściwie jest satysfakcja z życia z punktu widzenia psychologii? Dlaczego tak często, mimo zewnętrznych sukcesów, ludzie nie czują się szczęśliwi ani spełnieni?
Psychologicznie satysfakcja z życia oznacza subiektywną ocenę jakości własnego życia jako całości, a nie prostą sumę osiągnięć czy zewnętrznych sukcesów. Z tego powodu wiele osób nie doświadcza poczucia szczęścia i spełnienia, mimo że obiektywnie „osiągnęły dużo”.
Dzieje się tak często wtedy, gdy realizowane cele nie wynikają z wewnętrznych pragnień, lecz z oczekiwań rodzinnych, społecznych lub kulturowych. Gdy nasze działania nie są spójne z osobistymi wartościami, marzeniami i indywidualną wizją życia, trudno o głębokie poczucie sensu.
Prawdziwa satysfakcja rodzi się z życia w zgodzie ze sobą – z umiejętności słuchania własnych potrzeb, podejmowania świadomych wyborów i dawania sobie prawa do redefiniowania sukcesu na własnych zasadach. To proces, który wymaga uważności, odwagi i czasu, ale stanowi fundament trwałego dobrostanu psychicznego.
Jakie czynniki psychologiczne mają największy wpływ na poczucie dobrostanu i zadowolenia z życia?
Pierwszym obszarem, który często nasuwa się na myśl, jest umiejętność regeneracji i odpoczynku. Osoby dorastające w domach, w których „zawsze było coś do zrobienia”, a odpoczynek bywał utożsamiany z lenistwem, mogą mieć trudność z dostrzeganiem jego wartości i nadawaniem mu priorytetu – nawet wtedy, gdy doświadczają przeciążenia. Nierzadko odpoczynek współistnieje u nich z poczuciem winy.
Równie istotne dla dobrostanu są poczucie sensu i autonomii, zdrowe relacje, umiejętność komunikowania się, słuchania własnych potrzeb oraz podążania za nimi. Ważną rolę odgrywa także poczucie własnej wartości, które pozwala stawiać granice i podejmować decyzje w zgodzie ze sobą.
O dobrostanie psychicznym możemy mówić wtedy, gdy czujemy, że potrafimy poradzić sobie z pełnym spektrum doświadczeń – zarówno przyjemnych, jak i trudnych. Nie chodzi o stałe poczucie szczęścia, lecz o wewnętrzną elastyczność, odporność i przekonanie, że mamy zasoby, by radzić sobie z wyzwaniami, jakie niesie życie.
Jak budować codzienne nawyki, które wspierają dobre samopoczucie? Jaką rolę w utrzymaniu równowagi psychicznej odgrywa sen, ruch i kontakt z naturą?
Podstawą dobrostanu jest zdecydowanie regularny, jakościowy sen – to najważniejszy czynnik regenerujący organizm i układ nerwowy. Chroniczne niewyspanie sprzyja trudnościom z koncentracją, drażliwości, tzw. mgle mózgowej, a także zwiększonej podatności na podjadanie, zwłaszcza wysoko przetworzonych i mało odżywczych przekąsek.
Warto również wprowadzić aktywność fizyczną w dowolnej formie, najlepiej takiej, która sprawia nam przyjemność i nie jest kolejnym źródłem presji. Równie istotny jest regularny kontakt z naturą – szczególnie wtedy, gdy na co dzień funkcjonujemy w miejskim zgiełku i nadmiarze bodźców.
Ruch oraz przebywanie w naturalnym otoczeniu pomagają regulować układ nerwowy i hormonalny, poprawiają nastrój oraz wzmacniają poczucie bycia „tu i teraz”. Podczas ćwiczeń skupiamy się na ciele i wykonywanych ruchach, a w kontakcie z naturą – na oddechu, zapachach i dźwiękach. To momenty, które pozwalają choć na chwilę odłączyć się od ciągłej presji, tempa i gonitwy myśli, przywracając poczucie obecności i wewnętrznej równowagi.
Czy praktyki takie jak uważność (mindfulness) naprawdę pomagają ograniczyć stres i przebodźcowanie?
Mindfulness jest jedną z metod, która skutecznie pomaga się wyciszyć i odzyskać przestrzeń na odpoczynek. Wyobraźmy sobie stereotypowy dzień roboczy przepełniony obowiązkami: poranny pośpiech i walka z czasem, by nie spóźnić się do pracy czy szkoły, następnie wiele godzin nauki lub realizowania zadań zawodowych, a po południu kolejne zobowiązania – odbiór dzieci z przedszkola, przygotowanie posiłku, pranie, porządki i organizowanie kolejnego dnia, który często wygląda bardzo podobnie.
Choć może to brzmieć jak katastroficzny scenariusz, w praktyce wcale nie musi nim być. Wprowadzenie elementów mindfulness do codzienności pozwala zatrzymać się w tej „prozie życia”, świadomie zauważać drobne momenty spokoju i doceniać to, co realnie wspiera nasz dobrostan.
Uważność pomaga obniżyć poziom stresu do bardziej regulowanego, akceptowalnego poziomu, a także zwiększa kontakt z własnym ciałem i emocjami. Dzięki temu po pracy łatwiej jest nam być naprawdę obecnym – spędzać jakościowy czas z bliskimi, bez nadmiernego napięcia, rozdrażnienia czy mentalnego „odtwarzania” listy zadań. To nie rewolucja, lecz małe, regularne momenty zatrzymania, które z czasem realnie zmieniają jakość codziennego funkcjonowania.
Jak media społecznościowe wpływają na nasze poczucie wartości i satysfakcję z życia?
Wpływ ten zależy w dużej mierze od indywidualnych doświadczeń i zasobów danej osoby. Dla niektórych może mieć charakter inspirujący, jednak w większości przypadków media społecznościowe stają się narzędziem nasilającym porównania społeczne oraz wzmacniającym narrację o ciągłym „niewystarczaniu”.
Regularna ekspozycja na wyidealizowane obrazy życia innych osób może prowadzić do obniżenia poczucia własnej wartości, szczególnie wtedy, gdy media społecznościowe stają się głównym punktem odniesienia dla tego, jak powinno wyglądać „dobre” czy „udane” życie. Warto pamiętać, że oglądamy jedynie starannie wyselekcjonowane kadry, a nie pełen obraz codzienności – wraz z jej chaosem, trudnościami i niedoskonałościami.
Dążenie do ideału, który w rzeczywistości nie istnieje, bywa nie tylko frustrujące, ale i krzywdzące dla odbiorcy. Dlatego tak ważne jest świadome korzystanie z mediów społecznościowych, krytyczne podejście do treści oraz regularne przypominanie sobie, że prawdziwe życie nie musi – i nie powinno – wyglądać jak perfekcyjnie skomponowany feed.
Czy możliwe jest zdrowe korzystanie z technologii w świecie, który nieustannie domaga się naszej uwagi?
Oczywiście jest to możliwe, jednak wymaga naszego świadomego zaangażowania oraz samokontroli. Kluczową rolę odgrywa umiejętność sięgania po technologię wtedy, gdy sami o tym decydujemy, a nie w odpowiedzi na automatyczne bodźce. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ wiele mediów społecznościowych zostało zaprojektowanych w taki sposób, by „nie mieć końca” – nieustanny scroll dostarcza wciąż nowych treści i podsyca ciekawość tego, co pojawi się za kolejnym ruchem palca.
W efekcie łatwo wpaść w tryb bezrefleksyjnego konsumowania informacji, które często nie wnoszą realnej wartości, a jedynie zwiększają poziom pobudzenia i zmęczenia psychicznego. Dlatego odpowiedź brzmi: tak – ale pod warunkiem świadomej pracy nad własnymi nawykami oraz uczciwego „łapania się” na momentach, w których czujemy, że nasz umysł jest lub za chwilę będzie przestymulowany.
Pomocne może być wprowadzanie drobnych granic, takich jak przerwy od ekranu, wyłączanie powiadomień czy zadawanie sobie prostego pytania: po co teraz sięgam po telefon? To niewielkie kroki, które stopniowo pozwalają odzyskać poczucie kontroli i bardziej intencjonalnie korzystać z technologii.
Jak nauczyć się „cyfrowego umiaru” bez poczucia, że coś tracimy?
Pomocne może być przyjęcie drugiej perspektywy i zastanowienie się, co realnie możemy zyskać, ograniczając nadmiar docierających do nas informacji. Często są to bardzo konkretne korzyści: więcej energii, lepsze samopoczucie, większy spokój wewnętrzny oraz możliwość budowania codzienności na własnych zasadach. Pojawia się także większe poczucie obecności – w relacjach, w wykonywanych czynnościach i w kontakcie z samym sobą.
Umiar nie oznacza radykalnego odcinania się od mediów czy technologii, lecz świadome wprowadzanie drobnych ograniczeń. Może to być redukcja liczby powiadomień, wyznaczenie pory dnia na wyciszenie telefonu lub odkładanie go do innego pomieszczenia, tak aby nie pozostawał stale w zasięgu wzroku.
Takie niewielkie zmiany pomagają zmniejszyć poziom przestymulowania, wspierają regulację układu nerwowego i uczą bardziej intencjonalnego korzystania z technologii. Z czasem przekłada się to na większą uważność, lepszą jakość odpoczynku i poczucie, że to my – a nie bodźce – decydujemy o naszej uwadze.
Jak relacje międzyludzkie wpływają na nasze samopoczucie psychiczne? Dlaczego w epoce hiperłączności tak wielu ludzi czuje się samotnych?
Jako istoty społeczne potrzebujemy zdrowych, wspierających relacji, aby prawidłowo funkcjonować – zarówno psychicznie, jak i emocjonalnie. Tymczasem poczucie samotności coraz częściej narasta, ponieważ kontakty w realnym życiu stają się płytsze, bardziej zadaniowe i pozbawione autentycznej obecności.
Dodatkowo, podglądanie życia innych osób w internecie może wzmacniać nierealne oczekiwania wobec naszych bliskich, relacji czy nawet wobec samych siebie. Zderzenie tych wyobrażeń z codziennością bywa źródłem frustracji, presji, obniżonej satysfakcji oraz lęku.
Prawdziwa bliskość nie rodzi się z perfekcyjnych kadrów, lecz z uważności, rozmowy i gotowości do bycia razem także w niedoskonałości. Budowanie głębokich relacji wymaga czasu, otwartości i odwagi do autentyczności, ale to właśnie one stanowią jeden z najważniejszych filarów dobrostanu i poczucia sensu w życiu.
Jak budować głębsze i bardziej satysfakcjonujące więzi w codziennym życiu?
Bliskość buduje się poprzez uważną obecność, autentyczną ciekawość drugiego człowieka oraz troskę wyrażaną w prostych gestach – pytaniu, jak się czuje i jak minął mu dzień, a także poprzez aktywne, nieprzerywane słuchanie. To właśnie te pozornie drobne działania robią ogromną różnicę w jakości relacji.
Równie ważne jest mówienie o własnych emocjach, dzielenie się tym, co dla nas trudne i ważne, a także wzajemna akceptacja oraz rezygnacja z oceniania. Otwartość i poczucie bezpieczeństwa sprzyjają budowaniu zaufania i pogłębianiu więzi.
Kluczową rolę odgrywa również komunikowanie swoich potrzeb i oczekiwań wobec relacji, a także wspólne ustalanie preferowanych form spędzania czasu. Pamięć o drobnych, lecz istotnych sprawach ważnych dla drugiej osoby – takich jak jej zainteresowania, granice czy codzienne rytuały – sprawia, że relacja staje się bardziej świadoma i oparta na wzajemnym szacunku.
To nie wielkie gesty, lecz konsekwentna uważność i gotowość do bycia w kontakcie tworzą trwałe, satysfakcjonujące relacje.
Jakie strategie psychologiczne pomagają radzić sobie z nadmiarem informacji i emocji? Czy można nauczyć się czerpać radość z prostych rzeczy, nawet w świecie pełnym rozproszeń?
Wiele zmian jest możliwych, jednak często nie zachodzą one bez wysiłku. Proces zwykle zaczyna się od świadomej decyzji o odejściu od dotychczasowych nawyków, następnie od stworzenia realnego planu i stopniowego wdrażania go w codzienne życie. Brzmi to prosto, jednak w praktyce bywa znacznie bardziej wymagające.
Warto pamiętać, aby w tym procesie nie dokładać sobie dodatkowej presji – zwłaszcza że zmiana nawyków nie polega na perfekcji, lecz na konsekwencji i życzliwości wobec siebie. Nawyki utrwalane przez wiele lat potrzebują czasu, aby mogły zostać zastąpione nowymi, bardziej wspierającymi.
Pomocna może okazać się praca z ciałem, regulacja emocji oraz praktykowanie uważności, które wspierają kontakt ze sobą i zwiększają świadomość automatycznych reakcji. Równie istotna jest selekcja docierających do nas informacji oraz akceptacja faktu, że nie zawsze musimy – ani powinniśmy – być w centrum wydarzeń, szczególnie wtedy, gdy nie dotyczą one nas bezpośrednio.
Zmiana to proces, nie jednorazowy akt. Im więcej w nim cierpliwości, elastyczności i samoakceptacji, tym większa szansa, że nowe nawyki staną się trwałą częścią naszego życia.
Jaką rolę odgrywa akceptacja siebie w budowaniu trwałego poczucia szczęścia?
Akceptacja odgrywa fundamentalną rolę w naszym dobrostanie psychicznym. Jest sygnałem, że dostrzegamy własne ograniczenia, emocje i potrzeby, zamiast z nimi walczyć lub je wypierać. To moment, w którym pozwalamy sobie być po prostu… ludźmi – niedoskonałymi, zmiennymi i wrażliwymi.
Bez akceptacji siebie każda satysfakcja bywa krótkotrwała i często opiera się na zewnętrznych czynnikach, które łatwo mogą się zmienić. W takiej sytuacji poczucie spełnienia staje się kruche, a niekiedy wręcz złudne.
Dopiero akceptacja stanowi solidny fundament dla trwałego poczucia wartości, wewnętrznego spokoju i autentycznej radości z życia. Nie oznacza rezygnacji z rozwoju, lecz przeciwnie – tworzy bezpieczną przestrzeń, z której realna zmiana i wzrost mogą się w ogóle rozpocząć.
Co Pani zdaniem jest dziś najważniejszym źródłem prawdziwej satysfakcji z życia?
Dla mnie kluczowe są spójność i wspomniana wcześniej akceptacja – zgodność z samym sobą oraz życie na własnych zasadach. To równowaga między tym, kim jesteśmy, co czujemy, co robimy i dlaczego podejmujemy określone działania. Bez tej wewnętrznej harmonii łatwo zgubić sens i kierunek.
Istotna jest także umiejętność mówienia „nie” wtedy, gdy coś nie jest z nami zgodne, oraz stawiania granic w trosce o własne potrzeby i dobrostan. Nie jest to egoizm, lecz przejaw dojrzałości i odpowiedzialności wobec siebie.
W świecie nadmiaru bodźców, presji i nieustannego porównywania się coraz większą wartością staje się zdolność zatrzymania się. Chwila, w której możemy odłączyć się od tego, co widzimy wokół – także w internecie – i wrócić do siebie: do własnych przekonań, wartości i potrzeb.
Wewnętrzny dystans pozwala odróżnić to, kim jesteśmy naprawdę i czego autentycznie pragniemy, od tego, co jest nam narzucane lub eksponowane z zewnątrz. To właśnie on daje przestrzeń na świadome wybory i życie w większej zgodzie ze sobą.





